Pobierz darmowy raport:

5 składników skutecznej oferty ...

Zgadzam się z Polityką Prywatności

Ze specjalnego raportu dowiesz się:


Kliknij, aby ZAMKNĄĆ


Jedną z najbardziej przełomowych rzeczy z dziedziny reklamowania się, jaką odkryłem było poznanie pewnego błędu, który popełnia prawdopodobnie jakieś 95% biznesów, a być może nawet więcej.

Skąd ta dziwna statystyka?

Otóż prawie dwa lata temu uczestniczyłem w pewnym szkoleniu dla przyszłych właścicieli firm. Prowadząca zadała pytanie:

“Jak uważacie, gdzie się najlepiej reklamować?”

i rozgorzała dyskusja. Zwolennicy ulotek bili się ze zwolennikami plakatów. Zwolennicy radia ze zwolennikami internetu itd.

Doszło do wymiany zdań w stylu: “mailingi są do d..., bo mój kolega korzystał i miał zero odzewu” itp.

Niestety wcześniej przedstawiłem się jako marketingowiec, więc w końcu przyszła niechciana przeze mnie chwila prawdy.

Uczestnicy szkolenia zadali mi pytanie - jakie jest moje zdanie w temacie wyboru medium na reklamę dla firmy.

Jako “uczeń” Dale’a Carnegie’go wiedziałem, że kiedy im powiem, że wszyscy popełnili tragiczny błąd, a ich dyskusja jest bez sensu, to mnie zlinczują swoim krzykiem. Dlatego sprytnie wymigałem się od odpowiedzi przyznając rację wszystkim po kolei.

Na czym polega ich tragiczny błąd?

Kiedy właściciel biznesu albo marketingowiec pracujący w firmie szuka sposobu zareklamowanie firmy i pozyskanie nowych zamowień, to zwykle zadaje sobie pytanie:

“W jaki sposób mogę dotrzeć do potencjalnych klientów?”

I robi coś zupełnie innego.

Przechodzi od razu do wyboru mediów, które może wykorzystać żeby osiagnąć swój cel. Myśli sobie:

“Może tu ...”, “Może tam ...”

Decyduje się na media i opłaca przygotowanie reklamy. Reklama ukazuje się w internecie, w gazecie czy radiu albo inwestuje się w ulotki czy plakaty w zależności od charakteru i zasięgu danego biznesu.

Z pozoru nie ma w tym postępowaniu nic niewłaściwego. Jednak z przykrością muszę przyznać, że w tym prostym schemacie działania, który przed chwila opisałem znajduje się przyczyna niepowodzenia danej reklamy czy nawet całej kampanii (czytaj: pieniędzy wyrzuconych w błoto).

W skrócie -  droga “dotarcia do klienta” wygląda tak:

1) Decyzja o inwestycji w reklamę
2) Wybór mediów
3) Przygotowanie i emisja

Nie będę Cię dłużej nękać i przejdę do rzeczy. Powiem Ci, dlaczego takie kampanie zwykle nie działają. Być może również odniesiesz wrażenie, że to - moim zdaniem - niewłaściwe podejście jest powszechne wśród przedsiębiorców.

Otóż reklamowanie się w powyższy sposób pomija najważniejszy element: przekaz i jego odbiorcę.

Zauważ ze pomiędzy decyzją o dotarciu do klientów i wyborem mediów ewidentnie brakuje punktu, w którym określimy:

1) Do kogo skierujemy nasza reklamę?

2) Co chcemy powiedzieć, żeby przyciągnąć klientów?

Właściwa i zarazem efektywna droga do przyciągania klientów zaczyna się od przekazu. Najpierw muszę wiedzieć do kogo mówię i co chcę powiedzieć, żeby osiągnać założony cel.

Dopiero następnym krokiem będzie wybór takich mediów, dzięki którym będę mógł dotrzeć do konkretnych osób z konkretnym przekazem.

Być może często zlecasz reklamy w różnych mediach. Kiedy przedstawiciel agencji mediowej na dzień dobry mówi: “Jaki mają Państwo budżet?”, nie pyta do kogo ma być skierowana reklama i co chcesz dzięki niej osiągnąć, to:

1) prawdopodobnie ma prowizję od Twoich pieniędzy (rozmawiasz z handlowcem);

2) wyda Twój budżet co do grosza bez zastanowienia się czy reklama dotrze do właściwych osób z właściwym przekazem;

3) możesz się spodziewać, że efekty takiej kampanii będą mizerne i sporo przepłacisz.


Fajnie by było
“Fajnie by było” - to zdanie jest przyczyną wielu nieudanych kampanii reklamowych, które zamiast na dotarciu do grupy docelowej i odpowiednim przekazie skupiają się na mediach:

“fajnie by było mieć reklamę w tvn”, “fajnie by było mieć reklamę w onecie” - to myślenie często sprowadza nas na manowce reklamowania się.

Taki moim zdaniem jest największy błąd w reklamowaniu się: stawianie mediów i formy reklamy ponad dotarcie do właściwych osób z komunikatem, który zapewni nam sukces kampanii.
 
 

                  
Niedawno przeczytałem darmowy fragment książki “Zarządzanie sprzedażą”, której autorem jest Chet Holmes.

Po fragmencie książki, który jest udostępniany za darmo w celach promocyjnych spodziewałem się treści na temat sprzedaży bezpośredniej lub zarządzania zespołem handlowym. Tymczasem trafiłem na zgrabny rozdział, w którym autor pokazuje praktyczne wskazówki na temat zarządzania czasem.

Były one tak trafione, że postanowiłem streścić je na blogu. Jeśli masz problem z planowaniem i zarządzaniem zadaniami, to ten wpis może Ci pomóc. Wybrałem cztery najważniejsze zasady.
[zobacz artykuł] ...


Tworząc reklamy i oferty, właściciele firm, marketerzy a nawet copywriterzy popełniają błędy, które przynoszą firmie wyłącznie rozczarowanie z nieudanej kampanii.

Jeśli kiedykolwiek dotknął Cię ten problem, to ten post jest właśnie dla Ciebie.

Początkowo chciałem opisać, jakie elementy mają wpływ na obniżenie skuteczności ofert, a w szczególności ofert internetowych, w których się specjalizuję. Jednak postanowiłem zrobić coś innego.

Zadałem sobie pytanie:
Jakie, notorycznie popełniane błędy można wyeliminować, żeby podnieść skuteczność każdej formy reklamy?
[zobacz artykuł] ...

Integration Marketing pierwszy raz opisany prawdopodobnie przez Marka Joynera, pioniera marketingu internetowego to wciąż niedoceniana w Polsce metoda powiększania grona klientów.

Kluczem do sukcesu jest słowo "integracja". Cała sprawa polega na wdrożeniu pewnego modelu współpracy, dzięki któremu partnerzy dosłownie wymieniają się klientami lub dzielą zyskami.

Największą zaletą integracji jest docieranie do potencjalnych klientów właśnie wtedy, gdy "mają otwarte portfele", czyli w sytuacji, gdy przed chwilą dokonali zakupu.

 

Przykład

Firma A ma stronę z usługami dla firm i chce pozyskać na nie klientów. W tym celu proponuje firmie B, która posiada podobne usługi dla firm w Internecie, aby na stronie z podziękowaniem za zakup usługi umieścić reklamę. Firma B otrzyma od firmy A 50% prowizji za każdą sprzedaż. Ponieważ to dobra okazja na dodatkowy przychód i jednocześnie produkt firmy A jest świetnym dopełnieniem produktu firmy B, to ta druga zgadza się na taki model współpracy. Firma A ma nowych klientów, a firma B połowę pieniędzy ze sprzedaży.

 

Zobacz świetny wykład Mike'a Filsaime'a na temat Integration Marketingu.

 

 

 
Pozostałe części znajdziesz na YOUTUBE

Kilka miesięcy temu otrzymałem pytanie od klienta, który organizuje duże wydarzenie szkoleniowe.

Szkolenie z udziałem zagranicznej gwiazdy, kosztujące około 5000 zł.

 

Klient chciał zorganizować promocję tego eventu. Jego celem było pozyskanie 500 osób.

Jak przekonać człowieka (z grupy docelowej), by po przeczytaniu oferty w Internecie kupił usługę za 5000 zł?

 

Standardowe podejście do promocji w Internecie nie sprawdzi się. Zobacz część mojej odpowiedzi, w której sugeruję inne podejście do sprzedaży produktów lub usług.

 

[zobacz artykuł] ...