Jaka jest różnica pomiędzy sprzedażą bezpośrednią, a sprzedażą za pomocą oferty?
Wyobraź
sobie spotkanie handlowe. Jesteś w roli sprzedawcy, w małym
pomieszczeniu, oko w oko z klientem. Rozmawiacie. Klient nie ma szans,
by Cię zignorować. Nie pozwoli mu na to Twoja obecność i dobre
wychowanie.
Inaczej jest z reklamą. Jeśli nie przyciągnie uwagi
klienta jest ignorowana. Bardzo często reklamy giną w morzu innych,
bardziej skutecznych komunikatów. Inne są tak nudne i źle napisane, że
nawet jeśli klient trafi na stronę www, to natychmiast z niej ucieka.
Ale jest na to lekarstwo - Skuteczne nagłówki
Claude
Hopkins już na początku ubiegłego stulecia doceniał ich wartość.
Testował dziesiątki a czasem setki nagłówków w ramach jednej oferty, by
odnaleźć ten, który daje najlepsze rezultaty.
Nagłówki ofert są
jak nagłówki newsów w gazetach lub w portalach internetowych. Nikt nie
czyta całej strony głównej wp.pl czy onetu albo gazety wyborczej.
Raczej skanujemy w poszukiwaniu tego, co nas interesuje. Wybieramy to
co chcemy przeczytać po interesującym nagłówku.
Co jest celem nagłówka?
Przyciąganie
uwagi. I tu pojawia się często popełniany błąd. Niedoświadczeni
copywriterzy lub inne osoby piszące oferty handlowe starają się tworzyć
nagłówki, które przyciągną uwagę jak największej ilości osób.
Zdaniem
Hopkinsa to błąd. Celem nagłówka jest zwrócenie uwagi osób potencjalnie
zainteresowanych zakupem oferowanego produktu lub usługi - nikogo
więcej. Tworzenie sztucznego zainteresowania ZABÓJCZYM NAGŁÓWKIEM
zazwyczaj kończy się rozczarowaniem lub bawi zamiast sprzedawać.
Jeśli
nagłówek oferty jest tematycznie skupiony na naszej grupie docelowej,
czyli jest dla niej atrakcyjny, to osiągniemy dużo lepszy efekt niż w
wypadku piorunująco-zaskakującego nagłówka, ale skierowanego do ogółu.
Prawdziwym
motywem, dla którego tworzy się nagłówki jest filtrowanie tłumu i
wyciągnięcie z niego tych, którzy mogą kupić. Skupienie uwagi
potencjalnego nabywcy jest o wiele cenniejsze, niż ściągnięcie uwagi
masy przypadkowych osób.
Dlaczego? Przecież jak przyciągnę masy, to wśród niej będzie wielu potencjalnych klientów?
Zgadza się, tylko że nagłówek kierowany do ogółu zazwyczaj nie powie nic o GŁÓWNEJ KORZYŚCI TWOJEJ OFERTY.
Główna korzyść oferty,
to powód dla którego klient kupuje. Musisz go poznać, pytając klientów.
W innym wypadku inaczej możesz wydać tysiące zł na reklamę bez skutku.
Jeśli w nagłówku nie ma głównej korzyści, to cały charakter oferty,
który ma prowadzić do udanej transakcji, rozmywa się i traci moc
handlową.
Nagłówek niezwiązany z tematem Twojej oferty nastawi
czytelnika w innym kierunku niż pożądany. Klient z nieprawidłowym
nastawieniem szukający na przykład sensacji, nie jest przygotowany na
zakup.
Dlatego nie zaciemniaj sprawy. Ludzie mają niewiele
czasu, by przebrnąć przez finezyjnie-zabawne i tajemnicze akcje
reklamowe. Uwidocznij powód do zakupu na dzień dobry i rozwiń go w
dalszej części oferty.
Dodatkowo, Twój nagłówek nie może wiać nudą. Dlatego wprowadź korzyść w działanie. Nie pisz: Trwałe domy z bali a Przenieś się do pięknego domu z bali, który wytrzyma co najmniej 100 lat niezależnie od położenia i warunków pogodowych
Użycie
czasownika lub chociaż odczasownikowej formy przymiotników nadaje
nagłówkowi formę działania. Pozwala to na przeniesienie (w myślach)
czytelnika z punktu A do punktu B, czyli ulepszenie jego życia, czy
sprawienie przyjemności. To tylko jedna z wielu technik podwyższania
skuteczności nagłówków.
Testuj nagłówki
Rzadko
bywa tak, że od razu wpadniesz na treść nagłówka, która zdobędzie serce
klienta i zachęci go do przeczytania całej oferty.
Ten właściwy
nagłówek może podnieść skuteczność oferty o kilkaset procent. Najpierw
jednak należy go znaleźć. Dlatego w każdej akcji reklamowej przeprowadź
testy. Najłatwiej to zrobić na stronie www, gdzie można zmieniać treść
w każdej chwili.
Obecnie istnieją zaawansowane narzędzia do
testowania ofert internetowych typu Optymalizator witryny (firmy
Google) czy ClickMuse. Pozwalają one na testowanie np. kilkunastu
wersji nagłówka. W tym samym czasie różnym osobom program przedstawia
różne odmiany nagłówka i doskonale mierzy ich wpływ na dokonanie
transakcji.
Hopkins nie miał tyle szczęścia. Jednak, w czasach
kiedy internet był jeszcze science-fiction, stosował metody pozwalające
na sprawdzenie, która oferta daje zamówienia, a która nie.
Stosował zwykłe kupony, które klient musiał przynieść lub odesłać. Wskazywały one ofertę, z którą powiązany był kupon.
Jeśli
chcesz napisać dobrą reklamę - dla siebie lub dla kogoś innego -
podejmij wyzwanie i testuj nagłówki, a powiedzą Ci one, dlaczego klient
kupuje. Traktuj testy nagłówka, jak badanie rynku.
Sztuka sprzedaży reklamą zależy od tego ... czy zostaniemy wysłuchani przez właściwe osoby.
Tworząc
nagłówek musisz mieć przed oczyma swojego idealnego klienta i odwołać
się do głównej korzyści, dla której kupuje najwięcej osób spośród
odbiorców oferty.